Sztuka przetrwania PPS czyli rozliczenie tygodnia

Nadszedł piątek i pora sprawdzić czy to o czym piszę ma w ogóle jakiś sens 🙂

Dla przypomnienia w ostatnią sobotę zaliczyłem mega porażkę, w wyniku której waga poszybowała w jeden dzień o 1,5 kg do góry, do poziomu 109,6 kg.

Minął tydzień i można pokusić się o jego małe podsumowanie.

Jak widzicie, pomimo tego, że zdecydowanie dałem czadu w sobotę, wynik końcowy w skali tygodnia to -0,8 kg.

Niby niedużo – potrafiłem tyle zgubić w jeden dzień – ale przeliczając to na spadek wagi w skali miesiąca daje to ok. 3,5 kg.

To naprawdę bardzo przyzwoity wynik, nawet gdyby po drodze nic się nie wydarzyło. A wszystko to nadal bez żadnych wyrzeczeń, katowania się i nie wiem czego jeszcze – wręcz przeciwnie jak wiecie.

A przecież tak naprawdę zrzuciłem w tym tygodniu w sumie 2,3 kg …

Ok, przed nami weekend – spróbuję nad nim zapanować. Cel – waga co najwyżej 107,3 kg w poniedziałek rano.

Weekend jest ogólnie czasem rozprężenia po tygodniu pracy, więc przesadne trzymanie dyscypliny to jakby nie patrzeć trochę uprzykrzanie sobie samemu życia – chodzi o to żeby nie popłynąć i wrócić z niego z tarczą.

Często sami sobie tłumaczymy, że coś robimy tylko dla przyjemności bo chcemy, że nie stanowi to dla nas problemu żeby tego nie robić (papierosy, kawa, podjadanie słodyczy, czy inne codzienne rytuały …).

Czasami warto sprawdzić czy nie oszukujemy samych siebie i czy niewinna z pozoru czynność nie weszła nam w nałóg – czy tak naprawdę nie panujemy już nad nią tylko jeszcze o tym nie wiemy.

Od dłuższego czasu w weekendy pozwalałem sobie na zdecydowanie zbyt wiele – sam nie wiem czy nie weszło mi to w krew na tyle, że nie będzie łatwo z tym zerwać. Pora to sprawdzić.

Źródło: Zdjęcie własne. Kavo Beach. Kos. Grecja

Życzę Wam udanego weekendu. W przyszłym tygodniu postaram się napisać o tym, co konkretnie zmieniłem w swojej diecie, żeby glukagon (pamiętacie jeszcze o nim ?) miał większą szansę na wykazanie się 🙂  

Parys

PS. Bardzo jestem ciekaw Waszego odbioru tego, o czym piszę (no chyba, że jestem tu sam 🙂 ). W każdym razie miło by było otrzymać od Was raz na jakiś czas informację zwrotną na maila (kontakt)  czy w komentarzu – zwłaszcza jeśli ktoś podjął rękawicę 🙂

3 odpowiedzi do “Sztuka przetrwania PPS czyli rozliczenie tygodnia”

  1. Hej Kiniu 🙂

    Miło to słyszeć 🙂 Nie mają się czego wstydzić ale oczywiście rozumiem 🙂 Na początku wcale nie jest łatwo – wiem coś o tym 🙂

    W każdym razie jakby co zawsze jestem dostępny przez e-maila.

    Pozdrowienia
    P.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *